| strona główna | o mnie | logo | książki | księga znaku | strony internetowe | realizacja | przykładowe prace | typografia |

No przecież... (18/10/2011)

Z pewną ciekawością i wręcz przerażeniem przeczytałem dziś artykuł o Facebooku na stronach Gazety Wyborczej. Tekst traktował o możliwościach jakie stwarza aktualnie i jakie może stwarzać w przyszłości posiadanie konta w tym serwisie społecznościowym. Nie nie był to tekst o typografii, literkach, czcionkach. Niestety! Wracając do samego artykułu muszę powiedzieć, że przeraziły mnie wnioski, które wyciągnąłem po jego lekturze, jak również wszystkie tezy (o przydatności, konieczności posiadania konta na "fejsbuku") w nim formułowane.

W ostanim czasie pozwoliłem sobie na usunięcie swoich kont z portali społecznościowych (fejsbuk, google+, na nk nie jestem od paru lat). Pozostało mi jeszcze konto na GL, które traktuję jako formę kontaktowania się z osobami, które w pewnych dziedzinach są mądrzejsze ode mnie i mają większe doświadczenie. Dzięki możliwościom jakie daje GL mogę śledzić ich wypowiedzi w różnych tematach i czerpać z nich wiedzę dla mnie użyteczną! Mogę się również pośmiać jeśli jest ku temu sposobność!

W ostanim czasie wielu moich znajomych oraz moich uczniów pyta się mnie o nick na portalu społecznościowym. Bliżsi znajomi wiedzą, że konta pokasowałem, ale Ci którzy kontaktują się ze mną bardzo sporadycznie wykazują zdziwienie - jak to (!?) możliwe, że skasowałeś konta na fejsbuku, naszej klasie...

Pozwolę sobie tu na łamach mojej strony internetowej odpowiedzieć na pytanie nurtujące w ostanim czasie (co najmniej) kilkanaście osób...

...doszedłem do wniosku, że korzystanie z różnej maści for i portali społecznościowych zabiera dużo czasu, czasu potrzebnego żonie i dzieciom! Uczniowie dodatkowo stają się bardzo bezpośredni, wręcz chamscy w relacji on-line nauczyciel-uczeń. To tak na początek...
Fora i portale społecznościowe na chwilę obecną "zapamiętują" zbyt wiele rzeczy. Człowiek - ja również - często reaguje na wiele rzeczy, sytuacji emocjonalnie i pod wpływem emocji jest w stanie napisać lub powiedzieć wiele słów (często niepotrzebnych), których później cofnąć już nie sposób. Emocjonalność wypowiedzi często prowadzi do rozluźnienia dyskusji lub wręcz jej całkowitego zaognienia, które przejawia się w niepotrzebnym "biciu piany". Często też na różnych forach i portalach pojawiają się osoby, które możemy wzorem kibiców piłki nożnej nazwać "piknikami" (nie obrażając tu nikogo).

Ostanie moje prywatne doświadczenia związane z moimi zainteresowaniami pokazały, jak ważne jest umiejętne nie odzywanie się w temacie. Umiejętność tą trzeba w sobie wyrobić, wykształcić lub doskonalić. Sam nie wiem jak jest ze mną, ale wątpliwości, które się we mnie zrodziły przełożyły się w dużym stopniu na decyzję o likwidacji kont na różnych portalach.

Lektura dowolnego tematu na dowolnym forum pokazuje, że w każdej wymianie poglądów między kilkoma osobami znajdzie się przynajmniej jedna, która będzie pisać nie na temat, będzie się czepiać szczegółów. Natomiast sens i temat główny wątku nie będzie dla takiej osoby istotny. Skutkiem tego są kolejne minuty, godziny, dni spędzone przed ekranem monitora... czas, który można wykorzystać bardziej sensownie! Musiało minąć trochę czasu zanim to zrozumiałem...

Innym (jednak z punktu widzenia całości najmniej ważnym) czynnikiem, który spowodował podjęcie decyzji o zakończeniu przygód z fejsbukami i innymi tego typu "forami" był fakt agresji wielu rozmówców na osobę, która raczyła podpisać się swoim imieniem i nazwiskiem pod głoszoną opinią. Pełniona przeze mnie funkcja nauczyciela również powodowała i powoduje "wytworzenie się" zachowań, które mają znamiona agresji... W sumie po co mi potencjalne nerwy? Cenię sobie swój spokój...

Prywatnie mogę rozmawiać o wielu sprawach i przede wszystkim staram się nie ignorować swoich rozmówców - to też pewna nagminna forma zachowania się uczestników różnej maści for internetowych. Wzajemna (często) ignorancja uczestników rozmowy bliska jest (w sumie) brakowi szacunku dla drugiej strony... a to takie polskie przecież...

...ech to ja już wolę czytać książki!